Wiadomości ze świata muzyki
poniedziałek, 31 sierpnia 2009

Nazwanie autorów Muzzika "blogerami" to chyba lekkie nadużycie. Bardziej pasuje do nas określenie administratorzy bloga, bo żeby być blogerem, to trzeba sobie na to miano zasłużyć. Zaleciało kokieterią, ale chyba taka jest prawda.

Ostatni dzień sierpnia ustawowo jest Dniem Bloga. Co prawda ponoć przepadł w głosowaniu wniosek jednego z klubów parlamentarnych o uczynienie BlogDay dniem wolnym od pracy (bo jest kryzys i nas na to nie stać), ale oddajmy cesarzowi co cesarskie. Dzień Bloga trzeba uczcić, tradycji należy dokonać. Nawet kiedy piszemy z częstotliwością zacinającej się wiatrówki.

Bodaj na wiki pisali kiedyś, że tradycją Blog Day jest polecenie u siebie kilku blogów, które się często odwiedza. Houston, we have a problem. Ostatnio mamy mało czasu, więc i zapuściliśmy się z odwiedzinami u blogowych znajomych (fiu fiu, zabrzmiało niczym znajomi na naszej klasie :P). Niemniej jednak tych kilka blogów będziemy się starali polecić.

Naszą podróż po krainie blogowych doznań zaczynamy oczywiście od Kominka. Głowiliśmy się dość długo, żeby cokolwiek o nim napisać. Rzecz w tym, że o nim nie da się napisać nic, bo cokolwiek się napisze, to i tak będzie to bezsens. Kominka zna każdy, więc po co czytać to samo? Rekomenduje go najlepiej fakt, że jest najpopularniejszym polskim blogerem.

Jedziemy dalej, nie zwalniamy tempa. Dziennik Eurowizyjny Klemka, choć akurat teraz ma przerwę, jest najlepszym polskim blogiem o Eurowizji. Opozycja zapewne stwierdzi, że konkurencji jest brak, ale to nie zmienia faktu, że jeśli idzie o blogi eurowizyjne to Klemek nie ma sobie równych.

Dodajemy gazu i dojeżdżamy do Let's Rocka rkdeey'a. Rockowy pazur, ciekawe notki (patrz: Muzzik i wypociny jego adminów), fajnie dobrane tematy. Kryteria spełnione, sukces murowany.Kiedyś ktoś powiedział o Cristiano Ronaldo, że jak gra dobry mecz, to jest najlepszy na boisku. A jak gra słaby mecz, to jest drugi najlepszy na boisku. Odnosimy wrażenie, że jak rkdeey popełni dobry wpis, to jest to najlepszy wpis dnia na bloxie. A jak popełni słaby, to jest to drugi najlepszy wpis dnia na bloxie.

Dobijamy do przystanku finałowego. Tak, tam w oddali widać tabliczkę z nazwą miejscowości. Tak, to Muzzik, najczęściej odwiedzany blog... autorów Muzzika. Co prawda nic tam nie znajdujemy, ale wchodzimy. Z przyzwyczajenia pewnie ;)

Dobra koniec kokieterii. Jak już wspominaliśmy na wstępie, czasu mamy mało, toteż polecanych blogów tylko sztuk trzy. Mamy nadzieję, że za rok będzie, więcej, ciekawych blogów wszak nie brakuje.
piątek, 28 sierpnia 2009
MJW sieci można obejrzeć zaskakujący film, który ma być dowodem na to, że zmarły 25 czerwca Michael Jackson żyje! Do autorstwa przyznała się niemiecka telewizja RTL.

Twórcy filmu przyznali, że nie spodziewali się takiej reakcji fanów. Kilka godzin po śmierci Michaela w sieci pojawiło się wiele teorii spiskowych, że "król popu" sfingował własną śmierć. Matthias Walter i Robert Keckeis ze stacji RTL postanowili pójść tym tropem.

Na wideo, które możecie obejrzeć poniżej zarejestrowano wysiadającą z karetki lekarza sądowego osobę, która sylwetką do złudzenia przypomina "Jacko". Miał to być film zarejestrowany ponoć kilka godzin po ogłoszeniu zgonu artysty.

"Dlaczego żywa osoba wysiada z furgonetki koronera?" - pyta twórca filmu.

Autor wideo zauważa również, że sfilmowana karetka to inny pojazd niż ten, którym wywożono zwłoki artysty.

Później przypomniana została kolejna sensacyjna scena z helikoptera, którym przeniesiono ciało Michaela Jacksona. Na filmie widać, że zawinięte w worek zwłoki artysty poruszają się, ale wbrew prawom fizyki. Czy na noszach leżał zatem żywy człowiek?

Twórca filmu podkreśla, że Jackson wielokrotnie mylił paparazzi za pomocą manekinów przypominających piosenkarza. Czy i tym razem udało mu się oszukać nie tylko paparazzi, ale cały świat? - zdaje się pytać autor umieszczonego w internecie wideo.

W ciągu dwóch dni w sieci film obejrzało ponad 700 tysięcy razy. Ponad 20 proc. widzów jest przekonanych, że wideo jest autentyczne.

"Jak szybko plotki roznoszą się po internecie? I co stanie się kiedy wyznawcy spiskowych teorii zobaczą to wideo? Tego chcieliśmy się dowiedzieć w naszym eksperymencie" - wyjaśniają Matthias Walter i Robert Keckeis ze stacji RTL. (interia.pl)

Dopisek Muzzika:

No, to teraz czekamy aż nagle pojawi się temat żyjącego Elvisa, Freddy'ego czy kogo tam jeszcze. Przecież trzeba sobie karierę w sieci zapewnić ;P

Video:

środa, 26 sierpnia 2009

MadonnaAmerykańska gwiazda pop Madonna postanowił wzmocnić ochronę po tym, jak w Serbii grożono jej śmiercią.

W poniedziałek, 24 sierpnia, Madonna przyleciała do Belgradu, gdzie miała zagrać koncert. Piosenkarka do stolicy Serbii przybyła w przebraniu. Wszystko to ze względu na groźby, które wysłano pod jej adresem.

Gwiazda postanowiła również wzmocnić ochronę i zatrudniła dodatkowych goryli.

Według gazety "The Daily Star ", autorami groźby są bałkańscy fundamentaliści.

Wzmocniona ochrona ma towarzyszyć piosenkarce również podczas środowego (26 sierpnia) występu w Rumunii. (interia.pl)

Dopisek Muzzika:

Bardzo zaciekawił nas wątek domniemanego przebrania Madonny. Ciekawi jesteśmy za co się przebrała? Trzeba było wziąć kosę do ręki. Wszak najlepszą obroną jest atak :P

poniedziałek, 24 sierpnia 2009

Gabriella Cilmi zgarnęła najważniejszą nagrodę podczas 46. Międzynarodowego Sopot Festival. Decyzją jury, to właśnie 18 - letnia Australijka zdobyła Bursztynowego Słowika.

Średnio nam ten wybór jurorów przypadł do gustu. Raz, że byli lepsi (czyt. Oceana, Kasia Wilk), dwa że Cilmi to trochę taka nieudana kopia Amy Winehouse. Co prawda ma dziewczyna dość charakterystyczną barwę głosu i ciekawy wokal, ale tego wieczora byli od niej lepsi. Chociażby Oceana, która zaśpiewała czysto i z takim przekonaniem, że od razu było po niej widać, że wie czego chce.

Niemniej jednak odnotować należy, że to bodaj największy sukces w krótkiej karierze młodej Australijki. Potencjał ma, karierę może zrobić. O ile przestanie Winehouse naśladować, bo słuchanie dwa razy tego samego prędzej się znudzi. Jak na razie ma na koncie jedną płytę (wydaną w roku ubiegłym) i drugą w planach. Zwycięski "Sweet about me", to też raczej nie jest kawałek pierwszej świeżości, bo pochodzi z początku ubiegłego roku.

Gabriella Cilmi - Sweet About Me


Gabriella Cilmi - Sweet About Me
Załadowane przez: GabriellaCilmi. - Klipy wideo, wywiady, koncerty i wiele więcej.
sobota, 22 sierpnia 2009
Tak, to dziś. Już dziś rozpoczyna się czwarty, ostatni dodajmy, telewizyjny festiwal. W dodatku ten, którego Muzzik lubi najbardziej. Bo umówmy się - organizacja Sopot Festival, odkąd prawa do konkursu przejął TVN, stoi na wysokim poziomie. Dużo wyższym niż jedynkowe Opole, czy dwójkowy i polsatowski Sopot.

Po pierwsze dlatego, że TVN zawsze czymś zaskoczy. Chociażby tak jak w poprzednim roku, kiedy koncert prowadziła tylko Magda Mołek. Strzał w dychę. Nie dlatego, że Mołek ma jakiś niebywały talent prezenterski. Po prostu dlatego, że tłok wśród konferansjerów po prostu nie służy przebiegowi festiwalu. Konferansjer nie ma skupiać całej uwagi na sobie, tylko z wyczuciem wkomponować się w przebieg wydarzeń. W tym miejscu pozdrawiamy TVP, która pewnie już od następnego roku wprowadzi 10 prowadzących, bo czterech to zdecydowanie za mało.

Jak zawsze mamy swojego faworyta. Tym razem jest nim olsztyńska formacja Afromental, która wykona kawałek "Radio Song" ze swojej najnowszej płyty "Playing with Pop". Fajna kompozycja, łatwo w ucho wpada.

Na koniec jeszcze apel do Was - inwestujmy w rodzimą muzykę. Dajmy szansę rozwoju polskim artystom, którym zwycięstwo w SF może tylko pomóc. Tak, bardzo jesteśmy gościnni, ale po co pomagać jakimś tam Szwedom czy Australijczykom, którzy w dodatku śpiewać umieją przeciętnie?

Afromental - Radio Song
piątek, 21 sierpnia 2009
W Polsce zaczynali jako support wielkiego U2. Wczoraj wystąpili już jako gwiazda wieczoru podczas krakowskiego Coke Live. Mowa o amerykańskiej formacji The Killers, której kariera na przestrzeni ostatnich kilku lat rozwinęła się w niesamowitym tempie.

Killersi powstali w 2002 roku, choć pierwszy album powstał dopiero po dwóch latach. W sumie nie była to jakaś wielka składanka, a jednak sukces osiągnęła. Bo 5 mln sprzedanych kopii to jednak jest wymierny sukces. Właśnie na tym polega ich fenomen - potrafią zrobić coś z niczego. Taka amerykańska wersja Adama Słodowego. Jakkolwiek by to nie zabrzmiało.

Słuchając muzyki The Killers odnosimy wrażenie, że ich kawałki są jakby niekompletne, niedokończone. Rzecz w tym, że właśnie ten element nadaje ich muzyce swoistej oryginalności i niepowtarzalności. Tak jest chociażby z debiutanckim singlem "Somebody Told Me", czy kawałkiem "Human" z ostatniego albumu "Day & Age", który ostatnio w zmasowanym stopniu opanował polskie stacje radiowe. Te piosenki nie są powalające. A jednak wciągają, fascynują. Magia?

Wczoraj Killersi zagrali w Krakowie w ramach Coke Live Music Festiwal. Ponoć porwali bardziej niż sama Madonna, a to już o czymś świadczy. Zresztą frontmen Killersów - Brandon Flowers - mimo młodego wieku i skromnego - bądź co bądź - doświadczenia, potrafi porwać publiczność. Taka typowa charyzma sceniczna.

Na koniec kawałek, który pewnie i tak świetnie znacie. Ostatnimi czasy jest wielką sztuką nie usłyszeć go w radiu.

The Killers - Human


Wróciliśmy. Co prawda już parę dni temu, ale jakoś nie było natchnienia na tworzenie. W sumie żadna nowość, od początku lipca popełniliśmy ledwie kilka wpisów (marnej jakości, jak zawsze zresztą). Ale mamy nadzieję na więcej, na napływ jakiejś magicznej weny, która pociągnie nas do częstszego pisania.

Bo tematów jest full. Pod naszą nieobecność, blisko dwa tygodnie temu, kochana Telewizja Publiczna wypuściła na świat swe ukochane dziecko, pod nazwą sopockiego Hit Festivalu. Co więcej, niżej podpisani zaszczycili swą obecnością przed telewizorami przez większość tego niebagatelnego - śmiemy twierdzić - wydarzenia. Co prawda sił na dzień trzeci już nie starczyło, ale wrażenia z dwóch pierwszych zapewne wystarczyłyby na obdarzenie wszystkich wpisów do końca roku. Spokojnie, nie zamierzamy was jednak katować Sopotem w wersji dwójkowej, skoro już jutro startuje wersja o wiele bardziej atrakcyjna - ta TVNowska.

Niemniej jednak nie omieszkamy publicznie zadać jednego pytania. Czy w TVP Monika Richardson jest traktowana na równi z bóstwem i jest osobą niezastąpioną? Można odnieść takie wrażenie, skoro szefowie z Woronicza postanawiają wystawić w roli prezenterki osobę, która ledwo mówi. Bynajmniej nie z braku talentu retorycznego. Po prostu czołową postać telewizyjnej Dwójki dopadła grypa, co wyraźnie obniżyło poziom festiwalu od strony prezenterów. Królik z Jankesem byli beznadziejni, Sadowska co najwyżej przeciętna. Doliczyć chorą Richardson, kaplica gotowa.

Druga sprawa związana z dwójkowym koncertem. Nie dalej jak dwa lata temu pisaliśmy o Ewie Farnie jako o skandalistce. Do jej umiejętności wokalnych raczej się nie odnosiliśmy, bo i też nie mieliśmy wówczas okazji do posłuchania jej wokalu. Teraz się wypowiemy, bo i jest o czym. Dziewczyna ma 15 lat, a śpiewa jakby miała przynajmniej z dziesięć więcej. Usterki się jej zdarzają, jak każdemu zresztą. Niemniej jednak widać, że Farna talent wokalny ma. W sumie mamy już gdzieś czy "skandal ma we krwi", czy też go w niej nie ma. Byle tylko dalej śpiewała na takim poziomie, jak śpiewa w tej chwili. Być może dorobi się jeszcze jakiegoś stylisty, bo szpilki do dżinsów pasują średnio, ale mniejsza już o to.

Teraz z innej beczki. Madonna w Polsce -  ten przyjazd nagłośniony był przynajmniej tak, jakby do Warszawy przyjechał Benedykt XVI, albo, przynajmniej, Barack Obama. Dziwić się nie ma czemu, Madonna to w tej chwili (po śmierci Jacko) chyba największa gwiazda światowej muzyki. Zresztą porównań Madonny do Michaela nie brakowało. Bodaj dzień przed koncertem amerykańskiej gwiazdy pop, swoje porównanie wygłosiła Maria Szabłowska. W sumie oddała sedno całej sprawy. - Jackson nagrał dwa - trzy wielkie albumy, które przeszły go historii. Madonna ciągle nagrywa wielkie albumy, które jednak do historii raczej nie przejdą - powiedziała Szabłowska. Złote zdanie. Trudno odmówić Madonnie osobowości, a już nie daj Boże talentu. Ale to jednak nie Jackson, to nie wielki Michael, który właśnie tymi dwoma krążkami zapisał się złotymi zgłoskami w historii muzyki.

Oczywiście - jak to u nas - bez skandalu się nie odbyło. Koncert miał się nie odbyć, bo ponoć Madonna miałaby prowokować koncertem w Matki Boskiej Zielnej. Śmiech na sali. Nieśmiało ośmielimy się zaproponować, żeby pomysłodawcom tej hipotezy wręczyć po "Świrze Roku" i to bez zbędnych nasiadówek komisji.

Na przyszłość postaramy się nie narobić sobie zaległości w tak gorącym okresie. Ok, który to już raz tak się postaramy? ;)
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 87